24 maja 2010, 19:55

Michel Legran i "Wirtuozi Moskwy" na jednej scenie

Michel Legran i "Wirtuozi Moskwy" na jednej scenie

"Z radością przyjeżdżam do Rosji. Zawsze ją kochałem, niezależnie od politycznych reżimów, szerokości geograficznej i stref klimatycznych.

"Z radością przyjeżdżam do Rosji. Zawsze ją kochałem, niezależnie od politycznych reżimów, szerokości geograficznej i stref klimatycznych. To kraj fenomenalnej kultury i wykształcenia, obojętny na powierzchowne trendy w modzie, żyjący w świecie wiecznych wartości" - tak mówi o Rosji Michel Legran. Mistrz francuskiej muzyki przybył do Moskwy. Wczoraj w Międzynarodowym Domu Muzyki po raz pierwszy wystąpił wraz ze znakomitą orkiestrą kameralną "Wirtuozi Moskwy".

Michel Legran jest w Rosji częstym gościem. Pierwszy raz przyjechał do Leningradu, dzisiejszego Petersburga, w 1957 roku na Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów. W jednym z wywiadów wspominał: "Nas, studentów konserwatorium, straszyli wówczas komunistami. I kiedy po występie publiczność rzuciła się na nas, my rzeczywiście się wystraszyliśmy. Ale oni zaczęli nam gratulować, obejmować nas. Od tej pory kocham Rosjan. I bardzo podoba mi się język rosyjski, taki śpiewny, z taką nieoczekiwaną intonacją. Uważam się w ogóle trochę za Rosjanina, dlatego, że zwariowałem na punkcie rosyjskiej kuchni - barszczu, kwaszonych ogórków, smażonych kartofli i czarnego kawioru" - z uśmiechem przyznaje Michel Legran.  

Rosja odpowiada mu wzajemnością. Już ponad 50 lat jest idolem milionów. Przy jego muzyce wciąż się zakochuje, całuje i marzy o szczęśliwej przyszłości romantyczna młodzież, a starsze pokolenie nostalgicznie wspomina najlepsze dni swojego życia... Muzyka Michela Legrana jest na tyle popularna, że niedawno w Petersburgu modny reżyser młodego pokolenia Wasilij Barchatow przedstawił teatralną wersję legendarnych "Parasolek z Cherbourga", gdzie piosenki po raz pierwszy zabrzmiały w języku rosyjskim. Autorowi spodobał się ten eksperyment.

W niedzielę legendarny kompozytor i pianista wirtuoz - klasyczny i jazzowy, dyrygent, autor muzyki do ponad 200 filmów, zdobywca trzech Oscarów i pięciu Grammy w kategorii "najlepsza muzyka" wystąpił podczas moskiewskiego koncertu we wszystkich swoich scenicznych wizerunkach, był to jego wieczór autorski. Także zaśpiewał. Maestro Spiwakow powierzył mu dyrygowanie swoimi "Wirtuozami". Pomysł wspólnych występów należy do dyrektora orkiestry, kontrabasisty Grigorija Kowalewskiego. W wywiadzie dla "Głosu Rosji" powiedział:

„Wszyscy, a w każdym razie moje pokolenie, uwielbiamy "Parasolki z Cherbourga" i inne filmy z muzyką Legrana z lat 60-ych. Do dziś ta muzyka nie utraciła świeżości. I tak, jak utwory Vivaldiego, Bacha czy Mozarta, ona jest obecna w naszym życiu. To prawdziwa klasyka, wyrośliśmy na niej. Mnie, jako muzykowi, nazwisko Legrana po prostu "rozgrzewa serce". Mam ogromny szacunek i pietyzm dla tego wybitnego kompozytora".

Zdaniem Grigorija Kowalewskiego, pod względem bogactwa melodyjnego talentu i popularności Michela Legrana można porównać z radzieckim klasykiem piosenki Izaakiem Dunajewskim.

Pomysł wspólnych koncertów na tyle spodobał się i "Wirtuozom Moskwy" i Michelowi Legranowi, że po wystąpieniu w rosyjskiej stolicy w Petersburgu zdecydowano się przeprowadzić wielkie tournee koncertowe. Jego trasa poprowadzi przez Tallin, Rygę i Wilno, a potem do Kijowa i Charkowa. A może i jeszcze dalej...

  •  
    Podziel się z
Odwołanie Roku Polski w Rosji i Rosji w Polsce