29 czerwca 2010, 15:51

Życie jako pamięć o miłości

Życie jako pamięć o miłości

 „Jeśli jeszcze jednak żyję, wbrew losowi, to tylko jako twoja miłość i pamięć o tobie”, - takie jest poetyckie motto do nowego spektaklu zaprezentowanego w Moskwie pod tytułem „Anna.

 „Jeśli jeszcze jednak żyję, wbrew losowi, to tylko jako twoja miłość i pamięć o tobie”, - takie jest poetyckie motto do nowego spektaklu zaprezentowanego w Moskwie pod tytułem „Anna. Miłość admirała”. Anna Timiriowa, kobieta, której losy były tragiczne, ostatnia miłość słynnego admirała rosyjskiego Aleksandra Kołczaka, rozstrzelanego przez bolszewików w 1920 roku – jest główną i jedyną postacią w tym spektaklu.

Wbrew wszelkim próbom, jakie przypadły jej w udziale, Anna Timiriowa przeżyła i pielęgnowała pamięć o swym ukochanym, który był przecież wybitnym człowiekiem. Zaczęła pisywać wiersze o Kołczaku po upływie wielu lat po jego śmierci, kiedy znalazła się w cieszących się smutną sławą łagrach stalinowskich.

... Na scenie jest minimum szczegółów, przypominających o codziennym życiu, słychać jedynie okrzyki straży więziennej i zgrzyt metalu. Jednakże ile strachu jest w oczach aktorki, jak tragicznie brzmi jej głos podczas skąpego opowiadania o aresztowaniach i więzieniach! Moskiewska aktorka Anastasija Busygina uważa, że otrzymała tę rolę bezpośrednim zrządzeniem losu:

„Moja praca nad tą rolą, nad tym spektaklem przepojona jest mistyką, - powiedziała Anastasija. – Stało się to już mitem teatralnym – w księgarni, na dolnych półkach obracanej lady szukałam zbiorów poezji. I nagle z góry spadła na mnie książka i uderza mnie w czubek głowy – bardzo boleśnie! Patrzę – a jest to „Czarodziejski ogród duszy”. Postanowiłam, że kupię to, rzecz jasna. Przeczytałam od razu i zrozumiałam, że jest to moja własna historia. Była to korespondencja Kołczaka i Timiriowej”.

Wspaniały oficer marynarki wojennej, uczony Aleksander Kołczak i młoda malarka Anna Timiriowa spotkali się po raz pierwszy w 1915 roku. Obaj byli w tamtej chwili szczęśliwi w swym życiu rodzinnym, lecz żadne z nich nie potrafiło dać sobie rady z miłością, która spadła na nich obu niespodziewanie. Zresztą, spotykali się rzadko – trwała pierwsza wojna światowa, a Kołczak dowodził flotą. Wobec tego ich miłość była raczej romansem w listach, dopóki – już po rewolucji 1917 roku – nie spotkali się w Harbinie. Potem była Japonia i znów Rosja, gdzie na Kołczaka – dowódcę wojsk białej gwardii na Syberii – czekała zagłada.

To, że Anna Timiriowa przeżyła, nie było przypadkiem, – wyraża przekonanie aktorka Anastasija Busygina:

„Uważam, że miała do wykonania określoną misję życiową, - powiedział aktorka. – Jest to nie tak sobie po prostu: prosiła przecież, aby rozstrzelano ją razem z Kołczakiem, lecz pozostawiono ją przy życiu. Kiedy miała spędzić w łagrach stalinowskich w sumie 42 lata, oczywiście, było to do czegoś potrzebne. Miała wyznaczony taki właśnie los, aby przekazać dalej pamięć o swym pokoleniu”.

Anastasija Busygina jest na scenie sama. W prowadzeniu dialogu z nieobecnym przecież admirałem Kołczakiem pomaga jej głos za sceną – słynny aktor stołeczny Georgij Taratorkin czyta listy admirała. Atmosferę miłości i beznadziejności stwarzają także piosenki kultowej rosyjskiej gwiazdy muzyki rockowej Diany Arbeninej, oraz sceny, wykonane wyłącznie za pomocą środków plastycznych.

Zadaniem krytyków jest wypracowanie zawodowej oceny monospektaklu „Anna. Miłość admirała”. Publiczność natomiast przysyła wykonawczyni tej roli listy elektroniczne, na przykład, o takiej oto treści: ”Wybitnie, niezwykle, utrwala się w pamięci. Dziękuję”. Jest to recenzja krótka, lecz chyba najdroższa dla aktorki.

  •  
    Podziel się z
Zamknięcie projektu Gazociągu Południowego. Co dalej?