12 lutego 2011, 15:15

Rekiny stają się bardziej agresywne

Rekiny stają się bardziej agresywne
Pobierz plik

W 2010 roku zanotowano 79 przypadków napadów ze strony rekinów. Przy tym sześć z nich zakończyły się śmiercią ludzi. Prawie połowa incydentów miała miejsce przy wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

W 2010 roku zanotowano 79 przypadków napadów ze strony rekinów. Przy tym sześć z nich zakończyły się śmiercią ludzi. Prawie połowa incydentów miała miejsce przy wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Drugie miejsce pod tym względem należy się Australii –  14 ataki ze strony rekinów. Zresztą, ze strony specjalistów nie wywołuje to żadnego zdziwienia, gdyż w tych regionach krwiożerczych drapieżników jest najwięcej. Na przykład, największy rekin - wielki biały – mieszka przy wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Właśnie ten rodzaj rekinów najczęściej napada na ludzi, myląc ich z ulubionym przysmakiem – niedźwiedziami morskimi.

Największym zaskoczeniem dla specjalistów stały się napady na ludzi przy wybrzeżu Egiptu. Dawniej czegoś takiego nie było. Jednak na początku grudnia w uzdrowisku Szarm-el-Szejch ofiarami takich ataków padło trzech Rosjan, jeden mieszkaniec Ukrainy i turystka z Niemiec, która zmarła wskutek pogryzeń. Specjaliści nie mają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego rekiny stały się tak agresywne. Ewentualnie, przegrzały się w nadmiernie ciepłej wodzie w warunkach nienormalnie upalnego lata. Swój wpływ na drapieżników mogły wywrzeć wstrząsy geomagnetyczne oceanu. „Jednak, najprawdopodobniej, podstawową przyczyną stał się czynnik ludzki”, - zakłada rosyjski ichtiolog Jekatierina Nikołajewa:

„Wiemy wszyscy, czym są uzdrowiska egipskie. Tamtejsze normy sanitarne różnią się od warunków, powiedzmy, w Monte Carlo. Dlatego wyrzuca się tam mnóstwo odpadów żywności, ponadto, źle działa kanalizacja. Rekiny nie należą do ryb przepadających za czystą, przejrzystą wodą, jak, na przykład, pstrągi. Wszystkie te resztki jedzenia i brudy bardzo im się podobają. Często rekinów dokarmiają nurkowie, aby nie tylko podziwiać wielkie ryby, lecz również mieć swoją przyjemność od spotkania z niebezpieczeństwem. Nie można także wykluczać prawdopodobieństwa przyczyn natury czysto gospodarczej dla wabienia drapieżników”, - uważa Jekatierina Nikołajewa.

„Najbardziej rozpowszechniona wśród ichtiologów opinia polega na tym, że jest to taki tani rodzaj walki konkurencyjnej. Może to być dywersją ze strony uzdrowisk tureckich lub izraelskich – są one położone jeszcze bliżej. Istnieje też duże prawdopodobieństwo tego, że są to knowania Egipcjan z sąsiednich, mniej popularnych uzdrowisk. Tym bardziej, że między tymi uzdrowiskami toczy się bardzo zacięta walka konkurencyjna”, - mówi ekspert.

Mimo tych „namiętności wokół rekinów” Rosjanie nie chcą marnować szans na kąpiel w ciepłym Morzu Czerwonym. Należy jedynie przygotować się do ewentualnego spotkania z ludożercami. Pomóc im w tym postanowili pracownicy oceanarium w Soczi. Dwa razy dziennie podczas wycieczek prowadzona jest tam zadziwiająca klasa mistrzostwa. Doświadczony nurek pokazuje, jak można schować się przed drapieżnikami wśród raf, natomiast ichtiolodzy udzielają porad, jak należy zachowywać się w trakcie niespodziewanego spotkania. „Najważniejsze jest nie prowokowanie drapieżników”, - wyraża przekonanie czołowa specjalistka oceanarium Julija Sapronowa:

„Rekin jest bardzo niebezpiecznym drapieżnikiem. Jeśli on atakuje, ratowanie się przed nim, naturalnie, jest zadaniem bardzo złożonym. Szanse na ratunek są niewielkie. Jednak istnieje wielkie prawdopodobieństwo zapobiegania napadom, gdyż często sami, nieumyślnie prowokujemy rekiny, zwracając na siebie ich uwagę”.

Jeśli ma się jakieś rany czy zadrapania, to lepiej nie wchodzić do wody. Rekiny poczują nawet kroplę krwi na odległość  kilku kilometrów. Co więc mówić o mięsie zwierząt, jakie wrzucano do morza w Egipcie? Nie ma żadnych żartów z tak niebezpiecznymi istotami, - podkreślają specjaliści, chociaż zaznaczają, że w globalnym starciu między rekinem a człowiekiem przewaga na razie jest po stronie ludzi. Jeśli kły wielkiego białego rekina powodują przeciętnie zagładę 5 osób rocznie, to rybołówstwo niszczy od 30 do 70 milionów rekinów w skali rocznej.

Dla rosyjskich mórz problem niebezpiecznych rekinów na razie jest nieaktualny. Jednakże oceanolodzy są zdania, że mogą one pojawić się na Morzu Czarnym. Na razie woda tam jest zbyt zimna, lecz bardzo szybko staje się ona bardziej ciepła. Wobec tego gdzieś za dziesięć lat ludożercy będą czuć się tu bardzo komfortowo. Na razie zaś w Morzu Czarnym spotykane są jedynie katrany i rekiny kocie - absolutnie zresztą bezpieczne.

  •  
    Podziel się z
Do czego doprowadzi konflikt na wschodzie Ukrainy?